Home / Kultura / Spotkania z kawą na XXI Międzynarodowym Festiwalu Folkloru

Spotkania z kawą na XXI Międzynarodowym Festiwalu Folkloru

Już po raz drugi w ramach Festiwalu Folkloru odbyły się Noworudzkie Spotkania z Kawą, na które mieszkańców i wszystkich, którzy akurat znaleźli się w Nowej Rudzie, zaprosił MOK wraz z Białą Lokomotywą, MK CAFE oraz Pożegnaniem z Afryką. Na kawowych stoiskach spore zainteresowanie wzbudzały opowieści Pana Leszka o „przyrządach” do parzenia kawy oraz ich demonstracje (z rozłożeniem na części włącznie), o smakach kawy a także pokaz palenia kawy. Zdegustować też można było nie tylko klasyczne espresso. Ale jeżeli kawusię chciało się kupić do domu, to trzeba było najpierw ją sobie upalić. A więc kawa królowała na Rynku, zaprezentowana również w dużych workach przy wejściu do ratusza, rozsypana na stolikach no i oczywiście jako napój. Zdziwienie więc budziła tuż obok malutka zagroda z kozą. A jak się okazuje – nie powinna.
Bo historia zaistnienia kawy związana jest właśnie z kozami. W odkryciu walorów energetycznych a i zapewne smakowych jak zwykle, pomógł zapewne przypadek. Ale też są i legendy z kawą związane. Jedna z nich mówi, że około 900 lat p.n.e mieszkał sobie w Afryce pasterz kóz Kaldi. Pewnego razu zaginęło ze stada pięć kóz. Pasterz udał się więc niezwłocznie na ich poszukiwanie. Wędrował długo, ale wreszcie znalazł swoje kozy wśród krzaków nieznanej mu rośliny, pokrytych mnóstwem czerwonych, drobnych owoców. Jakież było jego zdziwienie, kiedy zobaczył, że jego kozy takie owoce mają w pyszczkach i dosłownie tańczą wokół największego z krzewów. Zafascynowany widokiem tańczących kóz, sam postanowił spróbować czerwonych owocków. Odeszło gdzieś zmęczenie po długiej wędrówce i Kaldi pogrążył się w dziwnym tańcu razem ze swoimi kozami.
Noworudzkie Zabawy z Kawą wpisane są już do Dolnośląskiego Kalendarza Imprez Kulinarnych. Na Rynku była oczywiście nie tylko kawa. Piękne wyroby ze szkła zaprezentowało Stronie Śląskie, była ładna ceramika, można było spróbować różnych gatunków miodu, nabyć produkty pszczele, „zawiesić oko” na antykach i wyrobach rękodzieła. Wydaje się jednak, że największą atrakcją były …. szklane, ręcznie malowane bombki! Na dodatek pani na stoisku prezentował sztukę zdobienia tych cacuszek. Bombki w sierpniu? – no cóż, były takie piękne, sama kupiłam….
Szkoda tylko, że zainteresowanie mieszkańców było niewielkie ( jak zwykle?).
Anna Szczepan