Home / Ciekawostki / Ludzie z pasją – Maria Szymańska

Ludzie z pasją – Maria Szymańska

Moje kochane rodzinne strony, jak ja tęsknię za wami!
Za czystym powietrzem i sosnowymi lasami,
Za świergotem ptaków w lesie i kukaniem kukułki,
Które po lesie się niesie.
Łany zbóż falujące na wietrze i cykady cykające w trawie
W piękne dni słoneczne.
Idę drogą między żytem i pszenicą, macierzanka cudownym zapachem mnie zachwyca.
Moje rodzinne strony to Podlasie.
Tam się urodziłam i tam wychowałam, tam pierwsze smutki i radości przeżywałam
Teraz zostały tylko wspomnienia, które staram się zachować od zapomnienia.

Pochodzi z Podlasia. Do Nowej Rudy Pani Maria przyjechała w 1959 roku jako bardzo młoda dziewczyna. Pracę rozpoczęła w ZPJ, a potem aż do emerytury – w Odzieżowej Spółdzielni Pracy w Kłodzku, KŁODCZANKA. Bardzo chciała się uczyć, ale zaraz po wojnie nie każdemu było to dane – jej akurat nie. Na dodatek wcześnie straciła matkę.
– Nie miałam żadnych szans na naukę – mówi. Ciężka praca, potem mąż, dom, dzieci – nie myślałam o sobie, o żadnych talentach. Ale pisałam sobie o wszystkim. Tak dla siebie. Co się wydarzyło, co mi się przyśniło, o co w modlitwach prosiłam Boga. To pisanie, to były też chwile wytchnienia. Czasem coś mi się zrymowało, ale to chyba przypadkiem – nieśmiało dodaje.
Przeglądam niektóre zapiski z wylosowanego na chybił – trafił, jednego z wielu zapisanych różnej grubości zeszytów, przy herbacie i przepysznie pachnącym domowym, drożdżowym cieście. W tych zapiskach jest całe życie. Dobre i złe chwile. Radość, smutek i zwątpienie, sny które się ziściły i po swojemu ułożona modlitwa do Boga. Kiedy znajdowała czas na pisanie? przecież pracowała, prowadziła dom, wychowywała czwórkę dzieci, do obrobienia była jeszcze działka a jej pracą społeczną dałoby się obdzielić kilka osób. W latach 1984 – 1988 była radną miasta Nowa Ruda, w latach 1995 – 1998 była ławnikiem Sądu Rejonowego w Kłodzku, przez jakiś czas była też członkiem Społecznej Komisji Pojednawczej, honorowym dawcą krwi … długo by wymieniać. Za tę swoją działalność w 1986 roku została odznaczona Brązowym Krzyżem Zasługi i licznymi, honorowymi legitymacjami. Na rzecz ogrodów działkowych Pani Maria pracuje do dziś.
Tu zdobyła już wszystkie nagrody i wyróżnienia jakimi dysponują działkowcy. Ale to też nie wszystko. Prowadzi Klub Szczęśliwego Maluszka w GDK w Słupcu ( i tylko się martwi, że przychodzi tam tak mało dzieci, a sala duża i zabawek dużo, i więcej dzieci mogłoby się fajnie bawić), opiekuje się też starszą od siebie o 10 lat sąsiadką, jest aktywną słuchaczką Noworudzkiego UTW, chętnie jeździ do teatru, opery a i turystycznym wyjazdom też nie popuści. Więc po raz kolejny nasuwa się pytanie – kiedy ma czas na pisanie? Ale jak widać ma. Od trzech lat oprócz swoich zeszytowych zapisków pisze także wiersze.
– Nawet nie wiedziałam, że potrafię napisać jakiś wiersz. To przyszło samo z siebie, w czasie bezsennych nocy, po stracie kochanego męża. Słowa same zaczęły układać się do rymu – jakby ze zdziwieniem mówi Pani Maria.

W swoich wierszach często wraca do wspomnień o rodzinnym domu na Podlasiu. To co zapamiętało – jeszcze wówczas dziecko, zostało zapisane na zawsze w strofach wierszy: Moje Rodzinne Strony, Mój Dom Rodzinny czy Połaniecki Las. Wiele miejsca w swoich myślach i twórczości poświęca też matce ( co zresztą też bardzo wiąże się z domem rodzinnym, „… domem wymarzonym w mych dziecięcych snach…” jak pisze w jednym a wierszy). Do mamy ( Moja Mamo, Moja Kochana Mama, Życzenia dla Mamy) zawsze zwraca się z wielkim szacunkiem i miłością, i żalem za jej wczesne odejście.

Kochana Mamo, najdroższa z Mam!
Wielki szacunek dla Ciebie mam
Gdy byłam mała bawiłaś mnie
Do serca swego tuliłaś mnie….

A w innym wierszu

…Bardzo krótko miałam Twoją miłość…..
Lecz pamiętam Ciebie dobrze,
I zawsze będziesz dla mnie najdroższa……

Początkowo Pani Maria pisała na luźnych kartkach, jakby nie przywiązując wagi do zapisywanych myśli, wirujących w głowie słów. A potem od syna dostała pięknie oprawiony, gruby brulion, żeby te wiersze nie zginęły. I powoli ten brulion się zapełnia. Niezupełnie ( na szczęście! – bo Pani Maria to bardzo pogodna osoba, skora do rozmów i uśmiechu) nostalgią, smutkiem i żalem. Są tam też wiersze „na czasie”. O narodzinach wnuczki Darusi, o pięknym wieczorze oglądanym z okna w pokoju, o zimie i lecących …białych gwiazdkach z chmurki prosto z nieba… Są też trochę dowcipne i zawadiackie o „Słupieckich dziewczynach” czy o trzeciej młodości:

Zamiast siedzieć w domu myśleć o starości
Trzeba szukać w życiu innych możliwości.
My trzecia młodości werwę jeszcze mamy…
…komputer, aerobik, yoga, czy tańce,
spotkania z przyjaciółmi przy kawiarnianym stoliku –
tematów do rozmów mamy bez liku!
Więc cieszmy się z tego, że jeszcze mamy siły
na spotkania w teatrze, wyjazdy do opery….
Wiele możliwości dla nas pozostało!
Tylko żeby jeszcze zdrowie dopisało!

Z całego serca Życzyny dużo zdrowia i zapełnienia całego, grubego brulionu pięknymi wierszami.

Z Marią Szymańską
rozmawiała Anna Szczepan