Home / Ciekawostki / A ja sobie chodzu po Nowej Rudzie…(I)

A ja sobie chodzu po Nowej Rudzie…(I)

„Idu sobie ku miastu na zwiadu, idu i patrzu…
idu sobie i idu i idu i patrzu i widzu…”
Nie wiem, po jakim mieście chodził sobie Grzegorz Turnau, ale ja sobie chodzę po Nowej Rudzie. Małe, ładne miasteczko, przez poprzednie lata zaniedbane, nieremontowane, teraz nadrabia zaległości. Pięknie położone, z ciekawą historią, perełkami architektury tak sakralnej jak i świeckiej, z mnóstwem spacerowych i turystycznych terenów, swoistych legend i tajemnic. Aż się prosi, żeby roiło się od turystów!
Ale turystę trzeba do siebie ściągnąć. Nie wystarczy wyremontowany, urokliwy, czyściutki rynek, choćby był (a jest!) jednym z najładniejszych na Dolnym Śląsku. Ja wiem, na wyremontowanie całego miasta trzeba ogromnych pieniędzy i od razu nie da się wszystkiego zrobić. Ale zadbać o czystość i ogólny wygląd – można bez wielkich nakładów. Trzeba tylko trochę chcieć, i myślę, że to dotyczy zarówno służb odpowiedzialnych za porządek w mieście, jak i – a może przede wszystkim mieszkańców miasta. Czasem trudno się dziwić, że wokół nas jest tyle śmieci – kosz na ulicy to w wielu przypadkach ewenement (poza rynkiem i jego otoczeniem czy osiedlowymi uliczkami). Można oczywiście wszystko nosić do domu i wyrzucać do własnego kosza, ale niektóre opakowania są – powiedzmy kłopotliwe do schowania w torebce – np. lepkie opakowanie po lodach, większa butelka po napojach, czy nieszczęsna skórka od banana. Toteż to wszystko ląduje jeśli nie na samej ulicy, to na przyległych trawnikach, bądź – dyskretnie! za słupem ogłoszeniowym.
Brakuje pojemników na śmieci nawet na niektórych przystankach autobusowych, zwłaszcza tych z których korzystają różni przewoźnicy (wspólny – znaczy niczyj?) – np. przy Biedronce w Słupcu, przy sklepach ( oczywiście nie wszystkich) i po prostu na ulicach. Idąc od strony torów kolejowych do centrum handlowego Słupca, pierwszy kosz na śmieci stoi przy wjeździe do Apteki Kłodzkiej, wstydliwie przycupnięty przy ogrodzeniu ( zapewne należy do apteki, a wywóz śmieci kosztuje niemało) . Na ulicy Żeromskiego i Sybiraków w Nowej Rudzie to też obiekt nieznany – prawdziwe wysypisko jest właśnie za słupem ogłoszeniowym (choć nie powiem – uprzątane co jakiś czas); przy obiektach rekreacyjnych – siłownia na wolnym powietrzu przy hotelu w Słupcu, przy wieży widokowej na Górze Wszystkich Świętych, przy turystycznej wiacie na Górze Anny…. Inną sprawą jest też umiejętność, czy może raczej nawyk wrzucania śmieci do kosza, a nie rozrzucania ich wokół siebie. I tu – kamyk, a nawet wielki kamol do naszego ogródka – tzn. mieszkańców.
Jeżeli matka (opiekun) nie zwróci uwagi dziecku, że papierek po czekoladce czy innych łakociach należy wrzucić do tego nieszczęsnego kosza, stojącego tuż obok (na osiedlu na przykład), a nie za – albo przed siebie, nauczyciel na szkolnej wycieczce nie spojrzy w jakim stanie dzieci pozostawiają po sobie miejsce biwakowe, sąsiad nie zwróci uwagi sąsiadowi na rzucany właśnie pod nogi niedopałek papierosa, a kolega koledze na rozrzucane wokół siebie słonecznikowe łupinki – to nie pomogą nawet setki koszy na śmieci. Będzie u nas po prostu brudno i niechlujnie. A jak nas widzą, tak nas piszą.
Anna Szczepan